Zgłoś naruszenie...
Wybierz jedną z poniższych opcji.
Ten komentarz dotyczy mnie lub znajomego:
atakuje mnie,
atakuje znajomego.
Komentarz dotyczy czegoś innego:
spam lub oszustwo,
propagowanie nienawiści,
przemoc lub krzywdzące zachowanie,
treść o charakterze erotycznym.
Napisz
PANEL

Trzeba stworzyć dom, żeby mieć doc zego wracać upchać miłość tam w każdy kąt.

wpisy na blogu

Depresja pourlopowa i pomysł na życie

Data dodania: 2011-09-30
wyślij wiadomość

Piećdziesięciu baniek w totka niestety nie wygrałam :( Urlop się udał - cóż za cudowne życie. Ehhh....... Tak się urodzić rodyjczykiem......

A propos. Dostałam ostatnio kawał i nieźle się uśmiałam: Obecnie jest możliwość adoptowania Greka za jedyne 500 Euro .Grek będzie robić za Ciebie wszystko na co nie masz czasu.Spać za Ciebie do jedenastej.Chodzić za Ciebie na kawę.Odbywać poobiednia sjestę.Wieczorem siedzieć za Ciebie w knajpie.Ja juz adoptowałem i mam luz - mogę pracować od rana do wieczora :) Może zmienię narodowość? :) tylko jak Alabastra spakowac do walizki i przetransportować :D

No dobra koniec marudzenia. Wkraczamy w etap zero - czyli ten, w którym powoli kończy sie kasaa :) szybko powoli :) Dom jest już ocieplony z zewnątrz. Na ocieplenie czeka dach. Materiały mamy, robotę robi Łukasz więc luz. Nastepna w planach łazienka i kuchnia + jeden pokój, w którym będziemy spać. Jak to zrobimy to się przeprowadzamy. Sprzedajemy miszkanie i kończymy budowę. Niestety plan A, czyli pożyczenie jeszcze 50 000 zł nie wypalił, ponieważ nasz kochany bank wstrzymał udzielanie kredytów w CHF do momentu, aż kurs nie spadnie do 3,2 zł. To oczywiście informacje nieoficjalna - oficjalnie nie mamy zdolności. Cóż plany nam się pogmatwały, ale damy radę. Na szczęscie młodzi jestesmy, dzieci nie mamy i lubimy biwakować, więc damy radę w niedokończonym domu :)

Zawsze wiedziałam, że chce pracować dla siebie i u siebie. Odkąd pamiętam. Jak mialam 17 lat to śmiałam się, że w wieku 25 lat bedę jakimś kierownikiem, a w wieku 30 to prezesem. Pierwsza częśc planu się sprawdziła, z druga będzie ciężko. Ale zostały mi jeszcze 3 lata :) Poza tym coraz bardziej czuję, że chciałabym u siebie. Nie tak całkiem całkiem, bo lubie swoją pracę. Ale tak miec coś jeszcze poza nią. Mieć ten komfort i luz i możliwość rzucenia wszystkiego....

No i ostatnio wymyśliłam. Mamy u góry pokój. Ma 30 m2. Sasiaduje z łazienką. I tak se wymyśliłam, jakbym kupiła dwie takiem maszyny vacu fit

mojabudowa.pl - blog budowlany

i je tam wstawiał i zrobiła takie mini studio do ćwiczeń. Może byłby z tego biznes. W siłowni gdzie chodzę to urzadzenie oblegane jest od rana do wieczora, a karnet kosztuje 200 zł na 10 wejść. U mnie warunki byłyby troszkę mniej komfortowe, bo tak w domu...Z drugiej strony karnet byłby za połowę ceny. Atmosfera przyjazna, bo w babskim gronie, a nie pomiędzy "pakerami". Jak myślicie wypaliłoby to? Czy jednak trzeba miec profesjonalne studio? Bo co raz częściej chodzi m ita myśl po głowie.

3Komentarze
Data dodania: 2011-09-30 12:12:57
Kawał o Greku świetny i jakże prawdziwy! Ja też myślę o własnym biznesie po powrocie do kraju :) Myślę, że Twój pomysł jest całkiem fajny - tylko, czy nie przeszkadzałyby Wam te tłumy kobiet w domu? Fajnie byłoby miec coś takiego w piwnicy z osobnym wejściem.
odpowiedz
Data dodania: 2011-09-30 12:36:13
Niestety nie mamy pywnicy :( w sumie to nam by to nie przeszkadzało, przez cały dzień praktycznie nie ma nas w domu. Poza tym to by były tylko dwa urzadzenia, więc ten tłum ograniczałby się do 2 babek na 30 min, przy dobrych wiatrach :)bardziej kwestia mnie nurtuje czy by to tym babkom nie przeszkadzało.
odpowiedz
Data dodania: 2011-10-03 11:59:20
Rozumiem...Faktycznie sprawę musisz przemyślec. Gdybyś jednak miała konkurencyjne ceny i miłą, domową atmosferę, to dlaczego nie? Ja na przykład wolałabym przyjśc do Ciebie niż do siłowni, bo nieswojo czuję się tam, gdzie mnóstwo obcych ludzi na mnie patrzy w takiej sytuacji.
odpowiedz

Miastowa na wsi tudzież Pani na włościach :)

Data dodania: 2011-09-14
wyślij wiadomość

Ja urodzona i wychowana w mieście. Takim z tramwajami, sklepem całodobowym na kazdym rogu i barami na każdej ulicy. I mój mąż ( ciagle nie moge przywyknąć do tego słowa) wychowany w warunkach wiejskich, choć do miasta było 10 km. Dla niego normalne jest, że mleko jest od krowy, a nie z kartonu. Opowiadał mi, ze jak był mały to myślał, że jajka w sklepie te z pieczątką pochodzą z fabryki i tam się je produkuje, a jego jajka w domu są od kury :)

A dzisiaj co raz bardziej doceniam jajka od kury, krzywe koślawe nieidealne pomidory, szynkę bez świnstw, taką prawdziwą co nie ma dwumiesiecznego terminu przydatności do spożycia, rzodkieweczki malutkie takie, a ostre jak diabli, Miód co sie krystalizuje, a nie jest idealnie płynny przez 3 lata...  I kiedyś się smiałam z plewienia, podlewania, foliowych namiotów. A dziś sama myślę, że mamy na tyle dużą działkę, że chyba postawie tam foliowy namiot. I pomidorki będę miała swoje, ogóreczki. Eh sielskie życie

9Komentarze
lenka01  
Data dodania: 2011-09-14 10:57:35
Oj masz rację.Pewnie nie wszyscy się z tym zgodzą,są jeszcze i tacy,którzy miasto wolą....Nie ma jak własny domek,trawnik,ogródek i mnóstwo prywatności....Pozdrawiam!
odpowiedz
Data dodania: 2011-09-14 11:15:09
ha ha ha ha ha ha historia jakby z mojego życia, dokładnie taka sama sytuacja, ja z wielkiego miasta z tramwajami itp. itd. mój mąż z małego miasteczka na Podkarpaciu. Po 11 latach tutaj doceniam wszystko co daje nam Matka Natura i co rodzi ziemia. Działkę z warzywami mam w małym paluszku :))) i czekam aż uporamy się z terenem wokół domu i zaczynam prace w terenie :)))) Witaj w "klubie"!!!!!
odpowiedz
Data dodania: 2011-09-14 11:38:03
A u nas odwrotnie - ja wychowana na wsi, a mój mąż w mieście.Często się z niego śmiałam,że mój mieszczuch jadał 'pusty' rosół i wybrzydzał gdy dodałam trochę selera, pora,pietruszki, czasem liść kapusty.Moja babcia i mama tak robiły,a rosół wychodził niebo w gębie ;) Nasza działka też jest spora i na pewno znajdzie się na niej miejsce na pomidorki,marchewki,ogórki. Będą pyszne i pachnące :)
odpowiedz
Data dodania: 2011-09-14 12:13:55
ja ostatnio równiez stwierdziłam, że gdy się przeprowadzimy do siebie, to będę miała jakiś warzywniak i namiot z ogórkami, ppryką i pomidorami różnej maści i rodzaju. Pamiętam z dzieciństwa pomidorki mojej babci, takie żółte, malinówki i takie trochę czarne bycze serca, czy jak się one zwały, a wszystko takie pyszne mniammmmmmmmmmm
odpowiedz
Data dodania: 2011-09-14 13:21:47
A ja jestem właśnie z tych osób co całe życie na peryfariach miasta mieszkały i jak po ślubie zamieszkaliśmy w mieście to szybciutko zapadła decyzja że jednak budujemy dom. No i tak się męczymy z tą studnią bez dna:)) A warzywniak jest, nawet wykopki ziemniaków będą-kilkadziesiąt krzaczków to z godzinę zajmie. A z innej beczki - monika-i-lukasz mogę prosić o jakieś zdjęcia zamontowanych drzwi wejściowych. Jesteście z nich zadowoleni? Jakiej klasy są zamki i klamki?
odpowiedz
Data dodania: 2011-09-15 06:41:54
fajne określenie"foliowy namiot"///:))) Ja też mieszkam na wsi..i bardzo doceniam spokój...możliwość..inne powietrze niż w mieście,jak wracam z Krakowa to zawsze mnie głowa boli..hmm..ciekawe dlaczego:))) a ogródeczek jak najbardziej .,jak tylko macie na to troszkę czasu to polecam:))pozdrawiam
odpowiedz
Data dodania: 2011-09-15 06:42:53
nie wiem skąd mi to słowo "możliwosć":)) się tam wzięło ..wybacz:))
odpowiedz
lusilu  
Data dodania: 2011-09-22 17:23:29
Pewnie tego teraz nie przeczytasz bo zapewne grzejesz dupsko na Rodos :D ale GRATULUJĘ GPS'a na palcu - szczęścia! ;))) Pięknieje ten Wasz domek... :D Co do absurdu z kanalizacją - mamy podobnie. Kanaliza na naszej ulicy skończyła się jakieś 120m-130m od naszego domku i w odpowiedzi na naszą prośbę o uwzględnienie w planach rozbudowy sieci gmina odpowiedziała, że dopiero w 2013 r. możemy się o to starać bo nie ma nas w planach obecnie %)))) Odkrycie roku! Rodos - zazdraszczam piękny zakątek. Nawet planuję tam powrót w najbliższym czasie. I co do urlopów podczas budowy, to również jakoś nie potrafię sobie wyobrazić że z tego rezygnujemy. A Wy myślę zwłaszcza, w końcu to podróż poślubna! My wróciliśmy tydzień temu ze swojego urlopu - było bosko i nie żałuję choćbym miała później problem z dopięciem budżetu;)
odpowiedz
Data dodania: 2011-09-30 15:03:16
mieszczuchy
Mój mąż tak jak Ty z dużego miasta a ja z małego. Jak poznałam go to nie wierzyłam, że kupi prawie 1 ha działkę i będzie każdą wolną chwilę tam spędzał, a tak właśnie się stało. Teraz nie możemy już doczekać się, aż domek będzie gotowy a my mieszczuchy staniemy się wieśniakami pełną gębą!:)
odpowiedz

Wodnego cyrku ciąg dalszy

Data dodania: 2011-09-13
wyślij wiadomość

Az się we mnie zagotowało. Łukasz ma wolne, pracuje na budowie. Dzwoni do mnie i mówi, że przyszedł do niego jeden z pracowników tej firmy, która wymienia sieć wodociagową i powiedział, że dzisiaj podejdzie do niego ich pracownik z lista rurek i innych rzeczy potrzebnych do przyłączenia wody i on to będzie musiał kupić!!!!! Łukasz się zaraz wkurzył i mu mówi, że my mamy przłącze zrobione, był odbiór. Umowe mamy z wodociagami i płacimy normalne rachunki za wodę, więc z jakiej racji mamy za coś płacić!!! Zapłaciliśmy za wszystko 4 miesiace temu, a że z nich takie dupy, ze robiąc taki projekt korzystali z map z 2007 roku to z jakiej racji my mamy ponosić jakieś koszta. Wrrrrr. Poprostu szlag mnie trafia na taki burdel. W ZIMie niby twierdzą, że absolutnie nic nie musimy za to płacić. My nawet nie mamy zamiaru ani pół złączki kupić. Wodę mamy legalnie, przyłacze odebrane, rachunki zapłacone. mam gdzieś ich burdel, a jak mnie bardzo mocno wkurzą to im jeszcze wystawie rachunek za składowanie materiałów i urządzenie punktu przeładunkowego na naszej działce!!!! Myslą, że se kurde jelenia znaleźli.

uzupełnienie - godzina 13.43

Własnie do Łukasza przyszedl pracownik powiedzieć, że mu się domy pomyliły i my jednak nie bedziemy musieli za nic zapłacić tylko taki inny dom blog budowlany - mojabudowa.pl bez komentarza,

2Komentarze
Data dodania: 2011-09-13 12:57:31
Macie racje ,trzeba trzymac sie swojego przekonania,tym bardziej ze macie wszystko czarno na białym:))pozdrawiamy
odpowiedz
lenka01  
Data dodania: 2011-09-13 13:35:55
Tu też jest przykład na to,że wszystkiego trzeba samemu dopilnować....
odpowiedz

Okołobudowlane wakacjowe dywagfacje

Data dodania: 2011-09-12
wyślij wiadomość

Jak postanowiliśmy zacząć budować to zaplanowaliśmy, że teraz już zero urlopów, podróży po świecie, nart w Alpach, urlopów w ciepłych krajach, weekendów na słowackich termach. NIC. Bo będziemy mieli dom i kredyt i trzeba mieć priorytety :) W zeszłym roku w czerwcu trafiła mi sie bardzo niespodziewana całkiem fajna premia. No i doszliśmy do wniosku, że jedziemy. potrzebujemy przynajmniej tygodnia odpoczynku, bo przecież człowiek się wykończy. praca-budowa-praca-budowa-praca....

W tym roku mniej więcej jest tak samo. Rozpaczliwie potrzebujemy urlopu. Urlopu rozumianego jako wyjazd. Tych kilku dni, w których świeci słońce, a człowiek leży nad morzem z drinkiem z palemkom i jego jedynym problemem jest fakt, ze trzeba cztery litery zwlec z leżaka i skoczyć po następnego drinka. Opcjonalnie czy teraz pić "seks on dy bicz" czy "możdajto" blog budowlany - mojabudowa.pl Do tego doszedł jeszcze nasz ślub i zgodnie z naszą rodzimą amerykańską tradycją postanowiliśmy się udać w podróż poślubną. blog budowlany - mojabudowa.pl Żeby jednak w tej podróży nie zaprzytulać się na śmierć, zabraliśmy znajomych, co by im żal nie było. I tym pięknym sposobem za 7 dni 3 godziny 4 minuty i dwadziescia sekund ja, mój mąż blog budowlany - mojabudowa.pl, kuzyn Tomi, który przylatuje ze szwabialni specjalnie na tąż okazję, Tomasz zwany Oskarem tudzież Oskaritem oraz Dudasy ( czyli Radosław i Marzena) będziemy siedzieć na pokładzie samolotu lecącego na Rodos blog budowlany - mojabudowa.pl blog budowlany - mojabudowa.pl blog budowlany - mojabudowa.pl blog budowlany - mojabudowa.pl

Ale właściwie to nawet nie miałam zamiaru się tym tak przechwalać. bardziej taka mnie naszła dygresja. Wczoraj moja teściowa skwitowała nasze urlopowe plany, że jakby ona budowała dom to szkoda by jej było kasy na jakieś tam rodos. Lepiej kafelki kupić, albo parapety czy coś... O dziwo nam w ogóle to nie przyszło do głowy i wcale nie jest nam szkoda, że będziemy przez 7 dni lezeć w ciepełku, na pięknej plaży, w czystej wodzie, bez deszczu, bez zimna, bez obowiązków, bez gotowania.... Czy w związku z tym mniej się przejmujemy, nie dbamy o nasz dom, olewamy budowę? hm.... Dla nas oczywiste jest, że nasz dom to jest prawdopodobnie przedsięwzięcie życia, ale trzeba coś z tego życia mieć poza cegłami, piękna dachówką i ogniem w kominku. I tak sobie myślę, że leżąc na łożu śmierci to jednak fajnie będzie przypomnieć sobie ten smak greckiego gyrosa, albo wiatr we włosach i chorwacką bryzę podczas lotu na paralotni. Odrobinę fajniej niż ból krzyża od układania styropianu czy poklejone zaprawą włosy na rękach :) Chociaż i to i to jest warte przeżycia. Chyba poprostu my jesteśmy już inne pokolenie. Takie co nie pamięta wiz, reżimów, prania mózgu. Takie, dla którego nie istnieją granice i nie ma rzeczy niemożliwych i nieosiągalnych. I powiem Wam, że strasznie się cieszę, że w takiej Polsce i w takim świecie mogę żyć. Chociażby ze względu na fakt, że dzięki temu za kilka dni będę grzać dup***sko na ciepłej plaży :)

ps/ a priorytety są - przed wyjazdem bezwzględnie domek musi miec ubranko. On na plaże wyskoczyć nie może, a marznąć mu nie pozwolimy :) Zostało zaciągniećie styro siatką i klejem :D mężuś od jutra bierze urlop i będzie dzielnie walczył.

A ja jeszcze odrobinę się rozleniwię....

mojabudowa.pl - blog budowlany

mojabudowa.pl - blog budowlany

mojabudowa.pl - blog budowlany

5Komentarze
lenka01  
Data dodania: 2011-09-12 16:07:59
Piękne widoki i ten drink pysznościowy...rozmarzyłam się....
odpowiedz
Data dodania: 2011-09-12 16:33:52
My identyczne sobie zrobiliśmy postanowienie w ubiegłym roku "jak budowa, to nie wyjazdy na wakacje". Urlop w tamtym roku zaplanowaliśmy na przełom września/października....pierwsze co to....... "tajemniczy" wyjazd w Bieszczady. Nikomu nic nie mówiliśmy, żeby nie wysłuchiwać tego co Twoja teściowa skomentowała. Po tygodniu wróciliśmy, spakowaliśmy się i oficjalnie pojechaliśmy do moich rodziców na chrzciny mojego Siostrzeńca, no i zaczęło się!!!! "kiedy wrócicie, dach zaczęli kłaść a Wy się urlopujecie"!!!!! dodam jedynie, że chrzciny były pół roku wcześniej zaplanowane, a kładzenie dachu nie!!!! W tym roku, gdyby nie fakt, że mieliśmy ekipy od wykończeniówki, to pojechalibyśmy na baseny termalne :))))
odpowiedz
Data dodania: 2011-09-12 17:18:29
popieram Cię w 100% nie to jest naszym celem żeby zbudować dom, bo po śmierci i tak go ze sobą nie zabierzemy, fajnie jest go mieć ale nie za wszelka cenę. My również odmawialiśmy sobie wakacji ale w tym roku, żeby odpocząć psychicznie od budowy i pracy też zafundowaliśmy sobie extra wakacje. A co raz się żyje! I powiem, że to była najlepsza decyzja, nic tak nie regeneruje sił jak całkowita zmiana otoczenia i odcięcie się choćby na tydzień od całego tego codziennego zamieszania. Życzę udanego wypoczynku, domek na Was poczeka nie ucieknie, a Wy wrócicie pełni zapału i energii do dalszej pracy ;D
odpowiedz
galatea  
Data dodania: 2011-09-12 17:21:50
my też normalnie żyjemy, pewnie budowanie trochę potrwa ale to co jest teraz to też nasze życie a nie poczekalnia - już planujemy sylwestra w górach i choć żyjemy oszczędniej to jak mi się chce coś fajnego to też kupuję ;-)udanych wakacjni !!!!
odpowiedz
Data dodania: 2011-09-12 21:19:01
w sumie racja
my w tym roku przeżywamy kryzys bez wyjazdowy. Ale coś czuję że chyba hop cola będzie w zimę do ciepłego kraju. Ojoj ale daliście ognia z tymi wakacjami. Chciałoby się.
odpowiedz

Z serii absurdy biurokracyjne

Data dodania: 2011-09-01
wyślij wiadomość

W naszej wsi :) gdzie budujemy domek robią kanalizację i wymieniają rury z wody.

Absurd I - kanalizacja.

Unia Europejska kazała zrobić wszędzie kanalizację do roku 2012. Kanalizacja w planach była, w projektach była. Ale, że termin nie goni to se była poprostu. W końcu 2012 zbliżył się wielkimi krokami i ruszyły prace z kopyta. Rozkopali całą wieś, masakra. A teraz absurd - zrobiliśmy w domu calą instalacje kanalizacyjną przez zimę. Teraz w sierpniu robią kanalizację na wsi i w sumie wystarczyłoby się tylko podłączyć. Ale nie... nie może być tak łatwo. kanalizację to oni zrobią do 2012, ale nie wiadomo kiedy skończa oczyszczalnię i wszystko ruszy!!!!! Przez to nie wiadomo kiedy, musieliśmy kupić i zamontować szambo. Bo gdyby się okazało, że my chcemy mieszkać, a kanaliza nie chula to by były nici z mieszkania. trudno. Kupiliśmy, zamontowaliśmy, podłączyliśmy. Wywaliliśmy 2 000 zł na beton co se będzie koniec końców w ziemi leżał, a co! nas nie stać? :) Absurdu ciąg dalszy - robią tą kanalizę  to im Łukasz mówi, żeby nasz dom też podłączyli do tej kanalizacji. Oni go nie mają na mapach to nie podłączą. Budujemy już rok, a od dwóch lat działki są podzielone. A oni mają mapy 5 lat stare i zadowoleni. Domu nie ma - jak kurde nie ma jak w jego cieniu na moim garażu śniadanko wcinają!!!! Jak chcemy być podłączeni to musimy zapłacić 2 000 zł. Doszliśmy do wniosku, że za 2 000 zł to my se te przyłącze zrobimy potem jak już kanaliza będzie śmigać. Ale mój mężulek sprytny poszedł do majstra i majster już powiedział 1 000 zł. A w końcu się dogadali z chłopakami na 600 zł i flaszkę :)

 

Absurd II - woda

przyłącz wody mamy już zrobiony. Odbiór oficjalny się odbył. Umowa z wodociągami jest, woda z naszego kranu legalnie płynie. Panowie wymieniają całą instalację wodną na wsi. Jakos Łukasza tchnęlo pyta się czy nas też podłączą. Nie. tego domu nie ma na mapach to go nie podłączą bo go nie ma. Łukasz dzwoni do wodociągów, że naszego domu nie ma, a jest przeciez. I wody nie będziemy miec jak mamy!!!! W wdodociągach nic nie wiedzą o tym, że domu naszego nie ma, jak przecież jest. I że wody tam ma nie być jak przeciez ma być. oczywiście wszystkie ustalenia odbyły się po jakichś 48 przełączeniach... Koniec końców okaząło się, że Panowie, którzy to robią nie wiedzą, że dom nasz jest i przyłącz ma być, ale kierownik wie, więc mamy się nie martwić, bo wodę nam muszą podlączyć. Kolejny absurd - zrobiliśmy przyłącze pare miesiecy temu. A oni teraz wszystko zrobią od innej strony i te wszystkie zawory za 600 zł i za 300 zł i jakies inne zostaną sobie w ziemi na zmarnowanie. Jakby się nie można było dogadać....

 

Absurd III - Polska rzeczywistość.

jak kopali tą kanalize jeszcze nie u nas tylko w innej części wsi to się łukasz dogadał z chłopakami, że za 50 zł nawiozą mu ziemi na plac. potrzebujemy tego trochę do wyrównania terenu. No i chłopaki nawieźli z 5 aut ziemi, fajną taką kupe mieliśmy przed domem. Kwestia była ugadania się z Panem koparkowym, żeby to potem ładnie rozparcelował. Dojechali z kanalizą do nas. Na naszej działce - przez to, że duża i nieogrodzona Panowie zrobili se punkt przeładunkowy. Czyli ziemie, piach, kamienie zwozili do nas dużymi autami i wywozili małymi. Przy okazji wywieźli też tą naszą kupę ziemi co to wcześniej Łukasz załatwił..... Łukasz poszedł do majstra i mu mówi, że kurde burdel robią, czują się jak u siebie, na naszym garażu wcinają sniadanie, na naszej działce punkt przeładunkowy, gruszki z drzewan wpieprzają bez pytania i do tego ziemie naszą własną osobistą, którą kupiliśmy ;) nam wywieźli. Majster stwierdził, że nie wiedział, że to nasza i oczywiście przeprasza i oni nam nawiozą nowej. Od sąsiada, bo oni tam teraz kopią a on ma taką strasznie fajną ziemie :) no, fajną ma. Bo se ją ściągła skądś tam i za nią płacił - raczej więcej niż 50 zł :)  ziemi  nawieźli jeszcze więcej kup niż było, tak, że Łukasz zaplanował jeszcze skalniaczek :) ale gdyby nas nie było na miejscu i gdybyśmy nie pilnowali..... eh, szkoda gadać

3Komentarze
Data dodania: 2011-09-01 12:35:52
..no tak.
odpowiedz
salsa  
Data dodania: 2011-09-01 13:03:45
A to Polska właśnie, gdzie się człowiek nie odwróci, widzi absurdy... Wytrwałości życzę.
odpowiedz
Data dodania: 2011-09-01 13:08:05
Fajnie macie, bo u nas to się nic nie dzieje nuda:) Może dopiero jesienią coś ruszy po opadach deszczu będzie wesoło:)
odpowiedz
monika-i-lukasz
ranga - mojabudowa.pl mistrz
Wyślij wiadomość do autora OBSERWUJ BLOGA
statystyki bloga
Odwiedzin bloga: 161435
Komentarzy: 993
Obserwują: 95
On-line: 9
Wpisów: 163 Galeria zdjęć: 29
Projekt ALABASTER
BUDYNEK- dom wolno stojący , parterowy z poddaszem bez piwnicy
TECHNOLOGIA - murowana
MIEJSCE BUDOWY - slask
ETAP BUDOWY - VII - Wykończenia
ARCHIWUM WPISÓW
2012 lipiec
2012 czerwiec
2012 maj
2012 kwiecień
2012 marzec
2012 luty
2012 styczeń
2011 grudzień
2011 listopad
2011 październik
2011 wrzesień
2011 sierpień
2011 lipiec
2011 czerwiec
2011 maj
2011 kwiecień
2011 marzec
2011 luty
2011 styczeń
2010 grudzień
2010 listopad

OBECNIE NA BLOGU
1 niezalogowany użytkownik